Powroty są trudne….

To zdjęcie z ubikacji na wyspie Jeloy….

Myślę już 6 tydzień żeby wrócić do Was do pisania, do relacji ale …. ale zawsze jest ale. Tez tak macie w życiu, ze odkładacie zawsze wszystko na jutro ? Wiesz planujesz, marzysz, nawet rozpiszesz swoje cele i podpunkty w kalendarzu. Ale następnego dnia wstajesz i zamiast realizować punkt po punkcie aby dojść do wymarzonego celu, idziesz do kuchni i zmywasz naczynia. Siadasz na kanapie i walczysz z bólem głowy ewentualnie oglądasz TV . Wychodzisz na kawę do koleżanki albo odrabiasz lekcje z dzieci. Dbasz o męża, pranie, prasowanie, sprzątanie, zakupy, obiad, miedzy czasie praca …. i okazuje się ze Twoje marzenia zawsze odkładasz na jutro. Jutro tez jest dzien, tak, masz racje ale ciagle odkladasz wszystko kiedy zrobisz wszystko co musisz co potrzeba co powinnaś. Dzis zajmujesz sie milionem spraw, ktore dobrze robia wszystkim naokoło, a o sobie myslisz zawsze jutro … Hmmm, no ze tak powiem malo optymistycznie. Patrzysz w internet i widzisz Pania K, która pięknie wygląda, która się realizuje, jest piękna i na maxa zadbana, ma męża przystojnego i pieska i dziecko ubrane w najnowsza kolekcje z HM. A Ty wszystko zawsze odkładasz na jutro ? Ogarnij się kobieto ! Możesz dosłownie wszystko !

Wiesz co ja tez tak mialam. Znam wszystkie teorie z zarzadzania soba w czasie, bylam na kilku szkoleniach, przeczytalam mase ksiazek. Zdałam sobie sprawe ze to wszystko zalezy odemnie. To ja szyje mój dzień, moje życie. A jestem dobra krawcowa 🙂 Zmiana w Twoim życiu nie zależy od pieknej Pani ktora prowadzi szkolenie, nie od pana ktory napisal ksiazke ani od kolezanki ktora realizuje swoje marzenia duzo szybciej niz Ty. Teraz wstaje rano, ide do lustra, mowie ; Hej piekna stac Cie na wszystko, jestes stworzona do luksusow, nic Cie nie boli wiec go go go. I Wiecie co ? To nie są słabe amerykańskie teksty. Wiem ze jezeli sama uszyje sobie dzien, jezeli bardziej sie zmotywuje, poklepie po ramieniu, powiem jest ok to latwiej mi realizowac wszystkie cele ktore zawsze zapisuje sobie co piątek. Ja zaczęłam żyć tu i teraz. Dużo pisze, ale tez duzo robie. Staram sie nie tylko pisac gadac, ale tez robic. Dzialac, powoli pomalu. Wiecie, ja mam non stop bol, wiecie o tym bo czytaliscie o tym wiele razy. Nobn stop mam ucisk w glowie. Jezdze albo na wozku inwaldzikim albo uzywam prekestolena. Ale nie patrze na to czego nie mam, czego nie moge zrobic. Patrze ze szklanka jest do polowy pelna, ze moge duzo, ze moge wszystko, ale pomalu powoli, inaczej. Polska to kraj który ma mnostwo schodów, oceniających ludzi. Ciezko mi jezdzic na wozku, ciezko mi powoli uzywac prekestolena kiedy nogi odmawiaja posluszenstwa. Lotniska na szczescie sa tak samo pomocne jak i za granica. Duzo latam wiec potrzebuje tzw assystenta czyli osoby ktora wezmie moj zawsze duzy podreczne bagaz i przewiezie mnie przez bramki i odtawi do samolotu. W mojej Norwegii jest ciut latwiej. Troszke mniej barier ale głowa ta sama.

Wiec codziennie muszę planować jak bedzie wygladal moj dzien. Staram sie byc samodzielna, ale …nieraz potrzebuje tzw wsparcia, pomocnej dloni . No i zawsze boli..ale tu nie bede marudzic, to mam w podpunkcie ostatnim na mojej liscie. Z tym po prostu zyje:) Wiec ciesze sie ze zyje, ciesze sie ze boli kontrolowanie, ciesze sie ze moge czytac, pisac i realizowac marzenia i te swoje i pomagac Wam ! I po prostu żyć !

We wtorek będę już u siebie w moim drugim domu w Rikshospitalet w Oslo. Hmm, czy sie boje ? Nie no troszke sie boje, bo nie chce znowu chemii ale nie mogę się doczekać aż spotkam się z pielęgniarkami, moim kochanym lekarzem, sprzątaczkami kochanymi, paniami z kantyny, z moimi ludźmi 🙂 Wiecie…ja tam jestem dla nich. I tego się trzymajmy.

Ściskam Was prze mocno !

Życzę abyście zaczęły żyć tu i teraz !

Dbajcie o siebie i po prostu żyjcie !

Z miłością

K <3

Sabinko…wróciłam 🙂

 

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Facebook
Facebook